Rozwiązania

Dlaczego drewno też musi zniknąć z Krakowa?



Dlaczego drewno też musi zniknąć z Krakowa?

Wiele osób rozumie i popiera postulat wprowadzenia  na terenie Krakowa całkowitego zakazu stosowania węgla w indywidualnym ogrzewnictwie. Równocześnie, te same osoby są często zaskoczone, a nawet oburzone, kiedy dowiadują się, że zakaz powinien objąć też spalanie drewna w celach grzewczych (czyli z wyłączeniem zastosowań drewna w gastronomii), także w kominkach. Czy słusznie?
Takie reakcje można zrozumieć. Po pierwsze, wielu z nas wydaje się, że skoro drewno jest czymś „naturalnym”, to też zapewne „ekologicznym”, czyli czystym, a jego spalanie nie powoduje istotnego zanieczyszczenia środowiska i nie wpływa negatywnie na zdrowie ludzkie [1].
Po drugie, u wielu osób zapach dymu pochodzącego ze spalania drewna wywołuje dobre skojarzenia  – kominek, wakacje, albo smak pizzy lub chleba pieczonych w opalanym  drewnem piecu. 
Po trzecie wreszcie, w przeciwieństwie do dymu węglowego, rzadko dane jest nam napotkać w Krakowie dym pochodzący ze spalania drewna w stężeniu tak dużym, w którym mógłby się nam wydać nieprzyjemny, duszący czy odrzucający.
Niestety, w rzeczywistości używanie drewna do celów grzewczych niesie podobne konsekwencje, co stosowanie węgla. Oczywiście,  porównanie szkodliwości spalania drewna i węgla zależy zarówno od rodzaju jednego jak i drugiego paliwa, jak i od urządzenia grzewczego i warunków, w jakim je spalamy, a także kultury, umiejętności i doświadczenia użytkownika danego urządzenia.
Niemniej, liczne badania (wybrane odnośniki do literatury podajemy poniżej) wyraźnie pokazują, iż w porównaniu ze średniej lub dobrej jakości węglem, spalanie drewna powoduje porównywalną lub nawet większą emisję (mierzoną ilością szkodliwych substancji wyprodukowanych na jednostkę energii uzyskanej z danego paliwa, np. w gramach/megadżul, g/MJ) zarówno wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), jak i pyłu zawieszonego (PM 10, PM 2.5) [2]. Oczywiście, niesie to ze sobą określone konsekwencje zdrowotne.
Często pojawiającym się argumentem za wyłączeniem kominków z zakazu, jest stwierdzenie, że ich ilość jest mała, a zatem nie przyczyniają się znacząco do obecnego, fatalnego stanu krakowskiego powietrza. Po pierwsze, nie jest to prawdą. Liczbę kominków w Krakowie szacuje się na ok 12 tys. (badania przeprowadzone przez CEM Instytut Badania Rynku i Opinii Publicznej). Po drugie, nieuwzględnienie drewna w zakazie stosowania paliw stałych może skutkować w najbliższych latach znacznym wzrostem ilości kominków używanych (w szczególności w budownictwie jednorodzinnym), jako dodatkowe, bądź nawet główne źródło ciepła. To, że taki scenariusz jest prawdopodobny wynika z prostego rachunku ekonomicznego. Taki proces mógłby skutecznie zniwelować pozytywny efekt związany z eliminacją pieców węglowych. W przypadku tak poważnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia w Krakowie, nie możemy sobie na to pozwolić.
Kolejnym argumentem za eliminacją drewna spalanego w kominkach jest fakt, że użytkownikami takich urządzeń są w większości dużej mierze ludzie zamożni, którzy bez będą w stanie ponieść wyższe koszty ogrzewania. W dodatku, tradycyjny kominek można zastąpić takim, w którym spala się właśnie gaz lub alkohol, co pozwala dalej cieszyć się dekoracyjnymi walorami kominka, bez jednoczesnego wywierania negatywnego wpływu na otoczenie. Uważamy, że dla czystego powietrza warto ponieść pewne wyrzeczenia, tym bardziej tak niewielkie, jak rezygnacja z kominka lub zmiana jego typu. 


Literatura:
[1] "Health effects of wood smoke"
http://www.ehhi.org/woodsmoke/woodsmoke07.pdf
http://www.ehhi.org/woodsmoke/health_effects.shtml
[2] http://www.nescaum.org/documents/mac/mac-committee-meeting-2/ct-owb-stack-tests.pdf/
[3] http://epe.pwr.wroc.pl/2011/2_2011/11horak.pdf
[4] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21391389
[5] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23419187
 

[1]  Jedyną przewagą drewna nad węglem jest ta, że zalicza się ono do odnawialnych źródeł energii, i inaczej liczony jest jego wkład do globalnego bilansu dwutlenku węgla. Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla szkodliwości zdrowotnej związanej z emisją pyłu zawieszonego i WWA.
[2] Ktoś mógłby w tym miejscu argumentować, że spalanie bardzo niskiej jakości węgla, np. miału węglowego, często niestety z dodatkiem śmieci, jest z pewnością  bardziej uciążliwe dla otoczenia, niż palenie drewnem. Zapewne tak jest, ale mówimy tu o paliwie (miał węglowy), które nie powinno w ogóle być dopuszczone do obrotu i użytkowania.